W weekend Bożego Ciała po raz kolejny pojechaliśmy na Półwysep Helski celem poznawania i odkrywania bałtyckich wraków. To co rzuca na kolana, to fakt, że za każdym razem, kiedy tam jedziemy na wraki mam nadzieję, że wrócę nurkowo spełniony z odpowiedziami na wiele nurtujących mnie pytań dotyczącymi takiego, czy innego wraku… Niestety jest dokładnie odwrotnie. Po każdym powrocie i wymianie doświadczeń z kolegami, znów chcemy wracać i myślę, że tematów nurkowych spokojnie wystarczy na następnych kilka lat. Chyba nie ma lepszego miejsca, jeśli chodzi o wraki, niż nasze morze.
Nurkowania realizowaliśmy przede wszystkim na trymiksach – w naszej grupie właściwie niema nikogo, kto wpadłby na pomysł by nurkować poniżej 40 metrów na powietrzu, szczególnie w warunkach bałtyckich.
Kolejne nurkowania trymiksowe sprawiają, że zaczynamy zauważać różnice już między TMX-ami 18/35, a 18/45. Nie chodzi tu może o zmniejszenie oporów oddechowych ,ale przede wszystkim o ilość szczegółów zapamiętanych z naszych nurkowań.
Dekompresje planujemy w oparciu o Ratio Deco 1:1 i 1:2, co daje nam możliwość modyfikowania planu deco (np.jeśli zdecydujemy się na skrócenie czasu dennego na skutek złych warunków pod wodą).
Zrozumienie tej metody planowania przez wszystkich członków zespołu daje komfort i sprawia, że ryzyko pomyłki przy obliczeniach jest znacznie zredukowane.
Podczas nurkowań mieliśmy kilka nietypowych awarii automatów dekompresyjnych – ale o ich przebiegu i naprawach pod wodą pogadamy w kuluarach.
W nurkowaniach uczestniczyli:
K. Szuster
P. Bałazy
A. Miller (WOLF)
A. Chróścicki (GUE)
Ł. Kowalski